Autoreklama



OSTATNIO W "MAJSTERSZTYKACH KROTOFILNYCH"
Czapter nayn-ęd-ferty: "Rzecz o Hitlerze, śmieciach i obrączkowaniu"


10 grudnia 2010

Kawa czy herbata?

Zamierzam zmienić obrazek tytułowy, bo ten już jest stary i, przynajmniej według Leny, nie pasuje do wystroju dziennika. Może i nie pasuje, nie znam się na tym. Ja rozróżniam tylko trzy barwy: kolor funkcji, kolor wyrażeń algebraicznych i kolor równań. Niech żyje synestezja! W każdym razie będzie zielony: taki bardziej mi się podoba, a czy pasuje, czy nie - to już siódma sprawa. Rysunki mam już zeskanowane, muszę tylko znaleźć w sobie chęć do ich wycinania, bo to zajmuje bardzo dużo czasu mimo usprawnionej przeze mnie niedawno metody wycinania.

Ostatnio piję mało herbaty. Ze zgrozą stwierdzam nawet, że wczoraj nie ruszyłem w ogóle żadnej! Zamiast tego na okrągło piłem kawę, wprawdzie z dużą ilością mleka, ale zawsze to przecież mój wróg rasowy. Dziś już mam przy sobie kubek ze stafem i myślę, że będzie dobrze, choć ten numer mnie zaniepokoił. No cóż, przynajmniej dzięki temu oszczędziłem kilka torebek - na Sylwestra w Szczawnicy musi zostać mi minimum jedno opakowanie, inaczej umrę tam na syndrom odstawienia. O ile wcześniej nie umrę ze śmiechu, bo całe pięć dni z Anetką, Skwarą i innymi ludźmi nieprzeciętnymi to nie wcale takie proste do przeżycia.

Logarytmowa zagłada nadchodzi. Poważnie, jeśli jeden z ludzi, których uczę, również tym razem nie nauczy się porządnie twierdzeń o logarytmach, to będą najgorsze dwie godziny w jego życiu. Pomyślałem, że może zrobię kombinację zasady naczyń połączonych i metody kija i marchewki. To znaczy: suma zrobionych zadań jest stała, jak woda w naczyniach połączonych. Im więcej zrobimy na zajęciach, tym mniej zostanie do domu (gdzie nie ma mnie) - i odwrotnie, oczywiście. Tylko od ciebie zależy, jak długi będzie kij, a jak długa marchewka! Niestety, długość kija jest odwrotnie proporcjonalna do ilości czasu spędzonego nad faktycznym przyswajaniem wzorów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz